Ustrój polityczny

Z Otwarta edukacja
Skocz do: nawigacja, szukaj

Ustrój polityczny według Konstytucji 1997 roku


Początek Konstytucji zawiera zapisy kształtujące ustrój państwa. Obecna Konstytucja wprowadza w Polsce państwo prawników, a nie prawa. Poniższy krytyczny tekst powstał w roku 2011 na blogu autora (http://netsociety.neon24.pl/tag/881,konstytucja). Obecnie poddano go jedynie drobnej redakcji, łagodząc polemiczną wymowę.


Art. 2.

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.


Zamiast 'państwem prawnym' mogłoby być 'państwem prawa' - bo chyba o to chodzi. Mogłoby, gdyby nie był to pusty postulat. Lepiej chyba obecnie to skreślić zupełnie i starać się wprowadzić państwo prawa w innych przepisach.

Mamy przecież całkiem zgrabne zapisy:

Art. 7.

Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

Art. 8.

1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.

2. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.

Art. 32.

1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

 

Co do sprawiedliwości społecznej, to należy zdecydować o co w tym zapisie chodzi. Moim zdaniem należy albo pozbyć się pustego zapisu, który daje tylko pole do popisu TK, albo wypełnić go treścią.

Zwolennicy społecznego darwinizmu (Janusz Korwin Mike) będą głosić, że przymiotnik 'społeczna' deformuje 'sprawiedliwość' na zasadzie 'krzesło' -> 'krzesło elektryczne'. Liberałowie uważają, że "sprawiedliwość społeczna" to równość szans konkurowania na rynku. Dla socjalistów to zobowiązanie do wyrównywania nierówności przez państwo.

Proponuję odwołać się w tym miejscu do przemyśleń niemieckich ordoliberałów. Jak pisze Piotr Pysz ["Społeczna Gospodarka Rynkowa. Ordoliberalna koncepcja polityki gospodarczej"]: "Wyższy stopień równości szans w konkurencji rynkowej sprzyja przejmowaniu odpowiedzialności za własną materialną egzystencję, a pośrednio również i za społeczeństwo[podkreślenie JW].Wyrównywanie materialnych szans konkurowania jednostek ludzkich na rynku może mieć jednak miejsce tylko w pewnym przedziale polityki gospodarczej. Z jednej strony powinna ona w miarę posiadanych możliwości nie dopuścić do tego, aby zdolne do pracy jednostki ludzkie zostały wykluczone ze społecznego procesu gospodarowania. Natomiast z drugiej strony jednocześnie powinna ona unikać „nadopiekuńczości” ograniczającej inicjatywę i przedsiębiorczość ludzi." .

W innym miejscu ten autor pisze: " Chociaż L. Erhard explicite nigdy tego nie sformułował, z jego poglądów wynika pośrednio hipoteza, iż w gospodarce istnieje pewien próg nierówności dochodowych i majątkowych, który w zasadzie nie powinien być przekraczany."

 

Biorąc powyższe pod uwagę, proponuję zapisy następujące:

Art 2.

1. Rzeczpospolita Polska jest państwem demokratycznym.

2. Rzeczpospolita Polska urzeczywistnia zasady sprawiedliwości społecznej poprzez:

a) takie kształtowanie ładu gospodarczego, by zachowana była zasada równości szans na wolnym rynku;

b) unikanie działań  sprzyjających przepływowi bogactwa od ludzi biednych do bogatych;

c) stałą pomoc osobom, które nie mają szans na poradzenie sobie samodzielnie - zgodnie z zasadą pomocniczości;

d) pomoc w powrocie do aktywności i przejęciu samodzielnej odpowiedzialności za siebie i rodzinę osobom, które znalazły się w szczególnie trudnej sytuacji ;

e) niwelowanie nierówności dochodowych i majątkowych poprzez system podatkowy.

3. Zakres działań określonych w punktach c), d), e) powinien być ustalany drogą referendum.

 

Oczywiście taki zapis ma swoje konsekwencje. Należałoby na przykład z uwagi na punkt b) natychmiast zmienić system podatkowy.

 

Art. 5.

Rzeczpospolita Polska [...] zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju.

 

Tu mamy problem z definicją zrównoważonego rozwoju. Jeśli przyjmiemy iż "jest to rozwój, który zapewnia zaspokojenie potrzeb obecnych pokoleń, nie przekreślając możliwości zaspokojenia potrzeb pokoleń następnych", to totalne zadłużanie państwa przez kolejne rządy jest łamaniem Konstytucji i albo należy przepis ten wyrzucić, albo postawić pana Tuska przed sądem (jak już się uda wywalić z Konstytucji ten urągający praworządności Trybunał Stanu).

Chyba, że chodzi wyłącznie o ekologię. Tak czy owak - to należy bezwzględnie wyjaśnić.

 

Art. 6.

1. Rzeczpospolita Polska stwarza warunki upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu polskiego, jego trwania i rozwoju.

 

Znowu pustosłowie. I chciałaby i boi się. Państwo powinno wspierać kulturę, czy nie? W jakim zakresie? Czy katolicy mają płacić za "sztukę" polegającą na propagowaniu dewiacji seksualnych i bezczeszczeniu symboli religijnych?

Odwołując się do myśli Jana Pawła II, proponuję następujące zapisy:

Art. 6.

1. Rzeczpospolita Polska sprzyja rozwojowi i upowszechnianiu kultury, o ile:

a) sprzyja ona duchowemu wzrostowi człowieka jako istoty społecznej;

b) ujmuje człowieka w jego wymiarze osobowym - tj. nie deprecjonuje jego człowieczeństwa;

c) nie podważa wartości, które tworzą tożsamość narodu polskiego.

1a. Rzeczpospolita Polska sprzyja rozwojowi wolnej kultury, w której wszyscy obywatele mogą uczestniczyć zarówno w sposób bierny jak i czynny.

1b. Zakres działań o których mowa w pkt 1. oraz 1a należy ustalić drogą referendum.

 

Państwo prawników


Art. 10.

1. Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.

 

To ten właśnie przepis, wraz z art 17 i 173 tworzy podstawy do budowy państwa prawników.

Monteskiusz zaproponował taką konstrukcję, by władza kontrolowała sama siebie. Tymczasem w Polsce mamy "trójrozdział", który pozwala na unikanie odpowiedzialności. Dlatego ten przepis wymaga zmiany. Proponuję: Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i wzajemnej kontroli władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.

 

Art. 11.

1. Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania partii politycznych. Partie polityczne zrzeszają na zasadach dobrowolności i równości obywateli polskich w celu wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa.

2. Finansowanie partii politycznych jest jawne.

 

Ciekawe co też autor miał na myśli, pisząc w tym miejscu o równości? Czyżby partia łysych w której prezesem może być tylko facet wzrostu powyżej 1,8 m była zakazana na mocy tego przepisu? Jakie jest tego uzasadnienie? Moim zdaniem zapis o równości należy usunąć.

W tym miejscu pojawia się też problem finansowania partii politycznych. Trudno jednak znaleźć jakieś sensowne jego rozwiązanie. Każdy znany system wydaje się w polskich warunkach mieć więcej wad niż zalet :-(

 

Art. 12.

Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania związków zawodowych, organizacji społeczno-zawodowych rolników, stowarzyszeń, ruchów obywatelskich, innych dobrowolnych zrzeszeń oraz fundacji.

 

Nie rozumiem po co to 'wyróżnienie' rolnictwa. Należałoby słowo 'rolników' skreślić - skoro mamy równość wobec prawa.

 

Art. 13.

Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

 

Brak jednoznaczności. Czy partia komunistyczna, która wyrzeknie się totalitarnych metod ma prawo istnieć? Poza tym faszyzm z komunizmem połączył tu spójnikiem "i" jakiś analfabeta (powinno być 'lub'). Czemu nie zapisać jednoznacznie: Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania lub nawiązujących do nazizmu, faszyzmu lub komunizmu.?

 

Art. 14.

Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.

 

Nie ma wolności bez odpowiedzialności. Funkcjonowanie niektórych mediów urąga tej tezie. Do tematu wrócę przy okazji art 54

 

Art. 17.

1. W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.

2. W drodze ustawy można tworzyć również inne rodzaje samorządu. Samorządy te nie mogą naruszać wolności wykonywania zawodu ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej.

 

Te przepisy na pierwszy rzut oka wydają się w porządku. Ale tak naprawdę - to jest bezczelna ingerencja prawników w naszą wolność już na poziomie Konstytucji. Zauważmy, że wymóg nie naruszania wolności dotyczy jedynie punktu 2! Na dodatek haniebny sposób w jaki został wykorzystany ten przepis przez Trybunał Konstytucyjny pozwala na stwierdzenie, że mamy do czynienia z grupą zawodową całkowicie zdegenerowaną. Samorządy zawodowe generalnie wzbudzają wiele kontrowersji. Dlatego PiS próbował to zmienić. Prawnicy dali odpór, a TK posunął się do wydumanej interpretacji Konstytucji w obronie prawniczych korporacji.

Miarą odzyskiwania przez Polskę suwerenności będzie m.in. przekształcenie Polski z państwa prawników w państwo prawa. Na początek należałoby usunąć z Konstytucji mętne pojęcie 'zawód zaufania publicznego'. Co to znaczy? Jeśli ktoś ufa prawnikom, to albo nie miał do czynienia z wymiarem (nie)sprawiedliwości, albo jest idiotą. I jaki cel ma ta obowiązkowa regulacja ustawowa? Chyba przedstawiciele zawodów tworzących samorząd lepiej wiedzą jak powinno to działać?

Moja propozycja:

1. Dopuszcza się tworzenie samorządów zawodowych, reprezentujących osoby wykonujących poszczególne zawody i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów. Samorządy te nie mogą naruszać wolności wykonywania zawodu ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej.

2. W przypadku zawodów, które są wprost lub pośrednio finansowane z budżetu państwa, działanie samorządów może być regulowane drogą ustawy.



Ustrój gospodarczy regulują artykuły od 20 do 24 Konstytucji. Ich analiza prowadzi do wniosku, że są to zapisy bardzo nieprecyzyjne. Dlatego Polska jest narażona na działania ideologów, którzy nie muszą się liczyć z opinią społeczeństwa.

Społeczna gospodarka rynkowa

Art. 20. Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.

Społeczną gospodarkę rynkową przywołuje także „Trakt ustanawiający konstytucję dla Europy”. Artykuł 1-3 głosi:

Unia działa na rzecz trwałego rozwoju Europy, którego podstawą jest zrównoważony wzrost gospodarczy oraz stabilność cen, społeczna gospodarka rynkowa o wysokiej konkurencyjności, zmierzająca do pełnego zatrudnienia i postępu społecznego oraz wysoki poziom ochrony i poprawy jakości środowiska naturalnego

Unia wspiera postęp naukowo-techniczny. Zwalcza wyłączenie społeczne i dyskryminację oraz wspiera sprawiedliwość i ochronę socjalną, równość kobiet i mężczyzn, solidarność między pokoleniami i ochronę praw dziecka

Jak należy rozumieć to pojęcie, wyjaśnia Trybunał Konstytucyjny w swym wyroku (TK K 17/00). Czytamy w nim między innymi: "art. 20 wskazuje jednocześnie na trzy podstawy społecznej gospodarki rynkowej. Po pierwsze, jest to wolność działalności gospodarczej; po drugie, jest to własność prywatna, którą rozumieć należy jako wszelką własność należącą do podmiotów autonomicznych wobec państwa i sektora jego własności gospodarczej; po trzecie, są to solidarność, dialog i współpraca partnerów społecznych".

Niestety - lektura tego objaśnienia wskazuje jednoznacznie, że TK dokonał tutaj wykładni prawa wychodzącej poza zapis konstytucyjny. Przyjął on de facto na siebie rolę prawodawcy (co zresztą ma w zwyczaju). Najbardziej kontrowersyjny fragment brzmi: "Od strony normatywnej sformułowanie to oznacza zobowiązanie państwa do podejmowania działań łagodzących społeczne skutki funkcjonowania praw rynku". Podano też cel, dla którego podejmowane są te "działania łagodzące": "W koncepcji tej ustrój gospodarczy ma się opierać na powiązaniu dwóch podstawowych idei: gospodarki rynkowej i państwa socjalnego".

Aby zrozumieć fałsz tego twierdzenia, należy się cofnąć do połowy ubiegłego wieku, gdy w Niemczech powstało pojęcie społecznej gospodarki rynkowej. Niemieccy ordoliberałowie postulowali takie kształtowanie ładu gospodarczego, by gospodarka funkcjonowała dla dobra społeczeństwa i zaspokajała w maksymalnym stopniu jego potrzeby. Mamy tu więc dwie diametralnie różne koncepcje: ładu gospodarczego i interwencjonizmu. W pierwszej państwo tworzy reguły. W drugiej - reaguje na działanie. W Niemczech po roku 1967 zwyciężyła ta druga koncepcja. Ale była to rezygnacja z idei 'społecznej gospodarki rynkowej', na rzecz idei 'państwa socjalnego'. TK dokonuje utożsamienia tych pojęć.

 

Prawo własności

 

Art. 21: 1. Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.

2. Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.

 

Ten niejasny przepis (2) daje pole dla nadużyć. Dlatego powinien być usunięty. W jego miejsce należałoby jasno określić hierarchię wartości i sposób rozstrzygania konfliktów (piszę o tym poniżej).

Nasza Konstytucja przypomina fragmentami wypracowanie licealisty napisane na kolanie. Pisząc w ten sposób, autorzy przypomnieli sobie o prawach własności raz jeszcze. Mówi o nich artykuł 64:

1. Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.

2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.

Dla kogo oni to wysmarowali? Zakładam, że nie po to by zapewnić prawo do pracy prawnikom (ciekawe ile zarabiają sędziowie TK), tylko dla takich obywateli jak ja, abyśmy mieli konstytucyjnie zagwarantowane prawa – niezależne od kaprysów władzy. Czy te zapisy dają nam takie prawa? Punkt pierwszy nie wnosi niczego ponad to co jest zapisane w artykule 21. Przepraszam: niczego nie wnosi dla normalnego człowieka. Przez media przetoczyła się kiedyś fala oburzenia, gdy jakaś prawniczka orzekła, iż można nazwać aborcję zabójstwem tak ogólnie, ale nie w konkretnym przypadku. Tu widać takie samo myślenie. W prawniczej logice obowiązuje zapewne prawo: z tego, że pewną własność posiadają wszystkie elementy zbioru nie wynika iż tą własność posiada wybrany element zbioru. W tym wypadku zagwarantowanie w sposób ogólny praw (art. 21) nie wystarcza, by każdy posiadał takie prawa. Stąd zapewne powyższy zapis art 64 punkt 1 i 2. Jednak tytuł „the best of” bez wątpienia należy się zapisom punktu 3. Według zwykłego śmiertelnika istotą prawa własności jest możliwość dysponowania posiadaną rzeczą. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić ustawy, która ogranicza własność, ale nie narusza jej istoty. Być może chodziło o sposób użycia? Na przykład: masz prawo posiadać pistolet, ale nie masz prawa go użyć do zabijania ludzi. Ale czy ten zapis może służyć do ochrony życia, czy wręcz przeciwnie: może stanowić ograniczenie? Widzisz, że sąsiad okłada żonę łopatą? Nie wolno ci zabierać mu tej łopaty – musisz zaczekać aż zbierze się parlament i uchwali odpowiednią ustawę!!!

Zapis ten jest zderzeniem dwóch absurdalnych poglądów: liberalnego przekonania iż prawo własności jest święte z odziedziczonym po PRL'u poglądem, że wszystko co posiadamy, mamy z woli państwa.


Wolność gospodarcza i hierarchia wartości


Art. 22: Ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny.

Zasadnicze zastrzeżenia budzi użyte w artykule 22 sformułowanie: "ważny interes publiczny". Dlaczego dopuszczono ograniczanie konstytucyjnego prawa zwykłą większością głosów? Skoro już istnieje taka potrzeba (np. ograniczenie produkcji i dystrybucji broni), powinien to czynić parlament w trybie takim, jak uchwala się konstytucję.

Jak ustalić, kiedy wolność gospodarcza może być ograniczana? Sprawa nie jest tak trudna, jak mogłoby się wydawać. Jeśli posłużymy się pojęciem 'ładu gospodarczego', to można ustalić, że ograniczenia powinny być związane z koniecznością działania w ramach tego ładu.

Ustawa zasadnicza powinna także regulować sytuacje powstania konfliktów między sprawiedliwością społeczną (społeczną gospodarką rynkową), prawem własności i wolności gospodarczej. Dlatego musi istnieć ustalona hierarchia wartości. Zapewne to przekonanie legło u podstaw przepisów ograniczających (art. 21 pkt 2, art 22). Jednak one są zbyt ogólnikowe. Przede wszystkim brak zastrzeżenia, że nie mogą te ograniczenia odnosić się wprost do konkretnych podmiotów, ale dotyczyć wszystkich w sposób jednakowy.

Artykuł 22 mógłby więc przybrać następującą formę:

1. Ograniczenia wolności gospodarczej lub praw własności mogą wynikać wyłącznie z innych praw zawartych w konstytucji.

2. Szczegółowe regulacje w tym zakresie mogą być wprowadzone tylko w drodze ustawyuchwalanej w takim samym trybie, jak zmiany w konstytucji.

3. Prawo własności jest ważniejsze od prawa wolności gospodarczej a zasady sprawiedliwości społecznej ważniejsze od nich obu.

Przy takim sformułowaniu, zasady sprawiedliwości społecznej nabierają szczególnego znaczenia i powinny być ujęte w Konstytucji (nie zgadzam się liberalnymi poglądami, wedle których tych zasad nie da się jasno sformułować).


Rolnicze gospodarstwa rodzinne


Art. 23: Podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne. Zasada ta nie narusza postanowień art. 21 i art. 22.

Ta prosta zasada nie może naruszać praw zawartch w artykułach 21 i 22. Chodzi więc tutaj wyłącznie o to, by państwo mogło wywłaszczyć rolnika i ograniczyć jego wolność. Podkreślenie tego jest więc wyrazem przekonania iż rolnictwo nie jest działalnością gospodarczą, ale podlega takim samym ograniczeniom. Podobnie jest z prawem do własności ziemi.


Podsumowanie


Zająłem się studiowaniem naszej Konstytucji z pewną atencją. Wszak to fundament naszego państwa. Coraz bardziej jednak skłaniam się do wniosku, że ten dokument jest jedną z głównych przyczyn słabości Trzeciej Rzeczpospolitej. Moje przekonanie, że proces naprawy państwa wymaga jedynie drobnych korekt ustępuje pewności, że potrzebujemy nowej konstytucji, napisanej przez ludzi nie ogłupionych prawniczymi studiami, ale kierujących się ideą dobra wspólnego.